środa, 26 września 2012

Dochodzimy do siebie.

Zaczęłam pomału dochodzić do siebie. Dla niektórych to może być dziwne, że tak zareagowałam na to, że nie otworzą studiów dziennych, ale trudno jest mi się samej uczyć i tak do końca nie wiem czy dam sobie radę. Kiedy w końcu jakoś się z tym wszystkim uporałam, z ta myślą, że no cóż tak musi być. Cieszyłam się, że przynajmniej będę mogła uczyć się dalej niemieckiego, ale niestety dzisiaj zadzwoniła do mnie pani z dziekanatu i poinformowała, że jest za mało osób, żeby otworzyć grupę niemieckiego i niestety muszę uczyć się angielskiego. Jedyna dobra wiadomość, że mogę zacząć go od samego początku. Niby uczyłam się już angielskiego i to nawet od podstawówki, ale tylko mnie do niego zrażano tak, że teraz go nienawidzę. Mam nadzieje, że jak zacznę od początku się go uczyć to już będzie dobrze. Dostałam już nawet na maila swój plan zajęć do lutego. W sumie nie jest tak źle, ale przedmioty, które mam trochę mnie przerażają: psychologia, socjologia, prawo i ochrona własności intelektualnej, język obcy, technologia informacyjna, metody ilościowe. Zobaczymy co z tego będzie, trochę się boje, no ale cóż. 6.10 mam pierwsze zajęcia i na początek dwa wykłady; prawo i ochrona własności intelektualnej i psychologia... Jak na razie jestem dobrej myśli choć chcąc dalej utrwalać wiedzę z niemieckiego i nauczyć się hiszpańskiego, wszystko muszę zrobić sama, ale dam rade, w końcu jestem zdolną dziewczyna. Jednak niestety większość rzeczy w życiu mi nie wychodzi, ale chyba czas się z tym pogodzić i zawalczyć o swoje...

piątek, 14 września 2012

Załamka

Wiecie co, czuję się fatalnie, jestem podłamana. Może niektórzy uznają, że jestem głupia, albo coś innego, ale... taka już jestem. Byłam wczoraj na tym spotkaniu na uczelni. Szłam z pozytywnymi myślami, a wyszłam a fatalnym stanie. Niestety nie otworzą studiów dziennych i dali nam ofertę na studia niestacjonarne. Niestety już teraz jest za późno, żeby szukać czegoś nowego, cena jest świetna, potem możliwość studiów magisterskich na UE super. Przeniosłam się, bo w sumie to nie miałam innego wyjścia. Nie wiem, czy poradzę sobie na studiach niestacjonarnych, jestem słuchowcem i nie umiem uczyć się z książek... Nie wiem co będzie dalej, mam mętlik w głowie, czuję się fatalnie...

sobota, 1 września 2012

Powrót do dzieciństwa.

Ponieważ moja mama musiała zabrać resztę rzeczy od babci, w sumie to z głupich powodów, na które szkoda słów to wraz z bratem wróciliśmy dzisiaj trochę do dzieciństwa. U babci mieliśmy pierwszy komputer, który ja pamiętam czyli Amigę. Kiedy ją zanosiliśmy to była na chodzie, kilka razy ją uruchamialiśmy, ale ostatnio jakoś nie było okazji i ładne kilka lat nic z nią nie było robione. Jako, że musieliśmy to zabrać do domu, a brat wpadł, żeby móc zrobić coś tam do pracy magisterskiej to postanowiliśmy sprawdzić czy Amiga jeszcze działa. Na początku coś tam nie chciało zadziałać, ale że brat elektronik już praktycznie po studiach wyższych :D to uruchomił nasz stary sprzęt. Zaczęliśmy przeglądać, które z gier (jeszcze na dyskietkach) działa i okazało się, że dość duża część przetrwała próbę czasu. Fajnie jest tak wrócić do czasów, kiedy było się takim maluchem, nie było żadnych zmartwień, wszystko było takie proste. Czasami chciałabym znów być taką mała dziewczynką, bawiącą się z bratem i resztą dzieciaków z placu w chowanego, w dom, lub po prostu ganiających po dworze. Kiedyś człowiek chciała być szybko dorosły a teraz chciałby być znów dzieckiem. Jedno jednak od tych czasów się nie zmieniło, wciąż nie umiem wygrać z bratem w wyścigówki. Nawet moje kolorowanki, jakie miałam przetrwały. Daliśmy mojej bratowej, żeby sobie trochę pokolorowała i mieliśmy faja atmosferę. Przy tym całym powrocie do dzieciństwa mieliśmy niezły ubaw, wszyscy, nawet układanie puzzli, starych, jakieś z UNICEF-u sprawiło ogromną przyjemność. Fajnie, że można takie chwile zachować w pamięci, przynajmniej jest co wspominać. Doszliśmy dzisiaj do wnioski, że gry, te nasze, stare były o wiele lepsze niż te co są teraz. Grafika nie była cudowna, ale miały w sobie jakąś magię, która jak się okazuje po latach nadal przyciąga.

Fajnie tak powspominać....