sobota, 29 grudnia 2012

Święta, święta i po świętach.

Szczerze powiem, że przez te 3 dni świąteczne strasznie się rozleniwiła. Obecnie nic mi się nie chce robić, a niestety mam kilka rzeczy do roboty. Mam nadzieje, że szybko mi to przejdzie, bo inaczej nie będzie za ciekawie. Postanowień noworocznych jako takich w tym roku nie będzie, bo nigdy nie umiem ich dotrzymać :). Jedyne co to w przyszłym roku postaram się żyć pełnią życia i trochę bardziej o siebie zadbać. Co prawda już zaczęłam ćwiczyć, ale co z tego będzie to zobaczymy. Nic więcej na ten temat nie mówię, żeby nie zapeszyć. Mam nadzieje, że wyjazd do Hiszpanii dobrze mi zrobi, i że w końcu moje życie jakoś zacznie się układać w pożądanym kierunku.

 Wam i sobie życzę aby ten nowy 2013 rok okazał się lepszym od obecnego. Do siego roku. :)


piątek, 21 grudnia 2012

Czasami już nie daje rady.

W sumie to sama ze sobą nie daje rady. Czasami przyjdzie taki dzień, że człowiek już ma dość wszystkiego. Czasami chciałabym się urodzić kimś całkiem innym. Wiem, że jestem jaka jestem, ale wewnątrz czuję się ładna, piękna, a kiedy przyjdzie spojrzeć w lustro to już całkiem inna bajka... niestety. Staram się to wszystko zmienić, ale czuję tak choćby te dwie istoty we mnie nie umiały się dogadać. Gdzieś przed oczami mam ten cel, którym głównie jest Barcelona, Hiszpania, 22 lipca wyjazd, ale też gdzieś z tyłu głowy jest głos który mówi, że i tak co bym nie robiła to nic się nie zmieni, wciąż będę gruba i brzydka. Czasami jest mi tak bardzo ciężko ze sobą żyć. Chyba znowu, na nowo zacznę o siebie walczyć, choć wiem, że ta walka nie będzie prosta, zresztą jak zawsze, ale może chociaż tym razem, przyniesie jakieś efekty. Tak na prawdę to już chyba gorzej być nie może, spróbujemy... zobaczymy... Mam tylko nadzieje, że znajdę w sobie na nowo motywację do walki i jakoś to wszystko będzie ok. 

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Świąteczne porządki.

Jako, że do świąt został już tylko tydzień trzeba się wziąć za sprzątanie. Trochę już zaczęłam a co najważniejsze zrobiłam miejsce na choinkę. Jedyny problem jaki się pojawił to "gdzie jest choinka". Sprawdziliśmy wszystkie możliwe miejsca i nic, okazało się że w zeszłym roku daliśmy choinkę za telewizor. Teraz nasza "ogromna' choinka stoi na moim  biurku i prezentuje się tak:


A teraz idę dalej sprzątać :)

P.S. zdjęcia trochę nie wyraźne, bo kącik trochę ciemny i robione telefonem.

czwartek, 6 grudnia 2012

Prezent mikołajkowy.

Może nie do końca mikołajkowy, ale powiedzmy, że tak jest. Można powiedzieć, że w połowie moje marzenie o wyjeździe do Hiszpanii już się spełniło. Wczoraj zamówiłam wycieczkę i mam nadzieje, że teraz przynajmniej w tej kwestii będzie już tylko z górki. Jadę tylko z mamą (dzięki bogu bez ojca) i mam nadzieje, że w końcu od niego odpoczniemy. Co prawda ojciec jeszcze nie wie, że jedziemy tylko my dwie, ale w sumie to sam tak postawił sprawy, nic mu nie idzie powiedzieć, zawsze widzi tylko złe rzeczy. Nie ma co się z nim użerać. Tak na prawdę to już pomału mam go serdecznie dość, ale jakoś muszę wytrzymać. Nie ma co się nim jak na razie przejmować, zobaczymy co będzie dalej.
Pozdrawiam :)