Jeszcze tylko jutro a potem zaczyna się szkoła. Cholernie się tego boje, nie tego, że znowu będę sama, czy znowu będą chcieli mnie wykorzystać, ale tego, że ulegnę. Pomimo tego, że powiem sobie, że już skończyłam z pomaganiem im boje się, że nie wytrzymam i ulegnę. W tym wszystkim boję się samotności i odrzucenia praktycznie bez powodu. Może to dziwne i dla niektórych niezrozumiałe, ale nie mam ochoty iść do tej szkoły, jeśli już mam być sama to wolę wakacje, czas w którym nie muszę mieć złudnych nadziei, że coś się zmieni. Jednego jestem pewna, w tym roku szkolnym bardzo będzie mi potrzebna muzyka, całe moje życie...
wtorek, 30 sierpnia 2011
wtorek, 23 sierpnia 2011
Coraz bliżej szkoła...
Coraz bliżej szkoła a ja mam coraz mniejszą ochotę tam iść. Z jednej strony chciałabym mieć już tą maturę i egzamin zawodowy a z drugiej nie chce widzieć mojej klasy, nie chce przez kolejne 8 miesięcy się z nimi spotykać. W tej grupie nikt mnie nie rozumie, nikt nie lubi, traktują mnie tylko jak przedmiot. Jestem im potrzebna tylko do pomagania, do tłumaczenie, osobą od której będą mogli ściągać na sprawdzianie. Może to i moja wina, ale chciałabym być traktowana normalnie, jak każdy inny a nie jak przedmiot. Powiedziałam sobie, że w tej klasie, w tym roku tak nie będzie, ale nie wiem czy jestem na tyle silna, żeby nie ulec. Nie wiem jak mam wytrzymać tą ostatnią klasę, jak sobie poradzić z samotnością... już nic nie wiem...
Jak ktoś ma jakiś pomysł, niech pisze będę wdzięczna.
środa, 10 sierpnia 2011
Jeden dzień.
W końcu jeden dzień, przyjemny dzień tego lata. Spędziłam go z koleżanką z klasy chyba jedyną. Spokojnie pogadałyśmy, obejrzałyśmy film, ogólnie było całkiem miło. Fajne są takie dni, przynajmniej szybko przeleciał. Nie powiem, ale poczułam się sobą, osobą którą na prawdę jestem, a nie jakaś taka przygaszona. Chciałabym spędzać więcej takich miłych dni. To już końcówka wakacji, ale pogoda jak zwykle paskudna, cóż zrobić. Jednego jestem pewna ten rok szkolny będzie trudny, dwa ważne egzaminy, które zadecydują o dalszym moim życiu. Wiem, że rodzice i brat we mnie wierzą, nauczyciele na pewno też, ale tak szczerze ja tego nie czuję. Może jestem za strachliwa, ale taka jestem. Zrobię wszystko co w mojej mocy, żeby pozdawać i maturę i egzamin zawodowy jak najlepiej, co z tego wyjdzie zobaczymy. Jest jeszcze jedna rzecz na której by mi zależało w przyszłym roku, wyjechać w końcu do mojej ukochanej Hiszpanii i spędzić wspaniałe wakacje. Marzyć należy i ja to robię i kiedyś zrealizuję wszystkie moje marzenie, przecież jakby wyglądało życie bez marzeń...
piątek, 5 sierpnia 2011
Kolejna awantura...
Czasami zastanawiam się dlaczego tak jest, dlaczego moi rodzice praktyczne bez powodu się kłócą. Dzisiaj na przykład poszło o to jak zmienić blat szafek w kuchni. Mój ojciec nie pozwala nikomu nic powiedzieć, zawsze tylko on wie najlepiej. Czasami już mam dość, najchętniej to wygarnęłabym mu wszystko co o nim mówią, ale wtedy myślę o mamie, co z nami będzie. Już czasami nie mam siły, nie jestem szczęśliwa, to wiem na pewno. Ciągłe kłótnie, strach przed ojcem. Najgorsze jest to że mając 19 lat boje mu się powiedzieć, że w przyszłym roku chcę zabrać mamę na wakacje do Hiszpanii, oczywiście za moje pieniądze. Żyje jak w klatce, może z własnej woli, ale mając taką rodzinę, która nie traktuje mnie poważne, gdzie nie czuje się do końca kochana, nie dziwie się sobie. Jestem skryta, a jak już się otworze i zaufam komuś to ten ktoś mnie bardzo rani. Nie rozumiem czemu tak jest, czy jestem jakaś trędowata, czy jest ze mną coś nie tak. Czasami w domu czuje się jak służba, zrób to, zrób tamto. Mój barat ma o wiele lepiej, przynajmniej tak jest z mojej strony, nikt się go nie czepia, nie mówi co ma robić. Kiedyś nawet zastanawiałam się czy nie jestem adoptowana, czuje się jak wyrzutek nie tylko społeczeństwa, ale także w rodzinie. Jedyne co w chwili obecnej trzyma mnie w normalnym funkcjonowaniu to muzyka i tak chyba już zostanie...
poniedziałek, 1 sierpnia 2011
Dlaczego tak jest?
Czasami zastanawiam się dlaczego światem kierują tylko pieniądze i to jak człowiek wygląda. Chyba wygląd nie jest najważniejszy, przynajmniej dla mnie, dla mnie liczy się coś więcej, niż jak wyglądasz i ile masz kasy. Niestety dla większości osób które znam właśnie to się liczy. Nie należę ani do jednej grupy, ani do drugiej. Nie jestem ładna, szczupła tym bardziej, mam parę kilo za dużo. Pieniędzy niestety też nie mam, ledwo moim rodzicom starcza od wypłaty do wypłaty. Niestety przyjaciół nie mam. Dlaczego? Sama nie wiem, może dla tego, że nie mam odpowiedniego wyglądu, może dlatego, że nie mogę zaimponować kasą a może po prostu nie pasuje do nikogo. Uważana za kujona, ale niech mi ktoś powie, czy to źle, że mam dobre oceny, nie ucząc się. Nie siedzę przed książkami całymi dniami, ale klasa i tak tratuje mnie jak przedmiot. Jestem im potrzebna tylko po to, żeby coś wytłumaczyć, albo dać zadanie.
Niech mi ktoś powie, dlaczego tak na świecie jest. Dlaczego liczy się tylko kasa i wygląd, jak ktoś tego nie mam to co jest gorszy. Nie rozumiem tego i chyba nigdy tego nie zrozumiem. Czy inteligencja i to ile jesteś wart nic już nie znaczy?
Zaczynam od tego, nie wiem do końca czemu, ale takie przemyślenia mnie natchnęły. Może dlatego, że połowa wakacji, a ja mam wrócić do tej cholernej klasy. Można powiedzieć, że jak wytrzymałam 3 lata to wytrzymaj i ten nadchodzący rok. Na tym blogu, postaram się pisać takie moje przemyślenia, ale także opisywać to co kocham, to wokół czego tan na prawdę kręci się moje życie. Może to nie będzie ciekawe, ale może ktoś jest w podobnej sytuacji, ale po prostu mnie zrozumie. Jestem otwarta na znajomości, pomimo tego, że mam ich bardzo mało. :)
Kilka fotek z moich wakacji: Komorów 2011
Subskrybuj:
Posty (Atom)





