środa, 30 maja 2012

Wakacje są, ale do szkoły trzeba chodzić.

Tytuł brzmi trochę złowrogo, ale tak nie jest. W sumie to w szkole będę 2 razy a potem już tylko dwa dni ostatniego egzaminu na tym etapie edukacji. Po prostu w te dwa dni mamy zajęcie przygotowawcze do owego egzaminu zawodowego. Tylko dwa, bo odbywają się w czwartki a jeden nam wypadnie, bo jest Boże Ciało. Mam nadzieje, że mi te dwa dni wystarczą, w sumie to muszę to sobie wszystko przypomnieć, bo wiedzę ekonomiczną powinnam mieć. Od początku czerwca chcę sobie to wszystko pomału przypominać, na spokojnie 18 dni powinno mi wystarczyć. Teraz to najbardziej obawiam się tego czy dostanę się na studia. Wybrałam dwa kierunki, w końcu zdecydowałam się na ten drugi, bo pierwszy znam od dawna. A więc tak jaki pierwszy idzie: Finanse i Rachunkowość, natomiast drugi to Międzynarodowe Stosunki Gospodarcze na wydziale Ekonomii i specjalności Biznes międzynarodowy. Ten drugi kierunek ze wszystkich dostępnych wydaje mi się najciekawszy, bo reszta jakoś mi nie przypadła do gustu. Mam nadzieje, że się dostanę, w sumie to ta matura nie poszła mi tak źle, ale pomału zaczynam się martwić, a gdzie tam okolice 12 lipca.  Chyba już zaczyna pod tym względem panikować a rekrutacja się nawet jeszcze nie zaczęła. Jestem dobrej myśli i na tym zakończmy :)

A tu mamy kilka miejsc, gdzie najchętniej bym się znalazła:


















Ale przede wszystkim to chciałabym się znaleźć w Barcelonie, mieście moich marzeń i pasji :)

sobota, 26 maja 2012

Wygrali.

Wczorajszy finał Copa del Rey. Bardzo się cieszę, choć był to ostatni mecz w tym sezonie Barcy i teraz nie będę miała co oglądać. No dobra zostało mi Euro, ale jak co to i tak będę oglądać tylko mecze Hiszpanii. Może nie jestem patriotką, ale nie mam ochoty patrzeć na naszych piłkarzy, poznałam piłkę nożna z trochę innej strony, tej pięknej, katalońskiej i nie wiem czy byłaby wstanie oglądać nasza piłkę nożną.
Ostatnio pisałam, że prawdopodobnie będę miała kolejną książkę z sagi barcelońskiej. I mam. Nie wiecie jak się ucieszyłam jak dostałam ją w swoje rączki, jak małe dziecko, uśmiech od ucha do ucha. Tak, wiem, pod tym względem jestem trochę stuknięta, ale to jest moja pasja, w pewnym sensie część mnie, kocham piłkę nożne i chyba zawsze będę kochać, tak już jestem. Postaram się w najbliższym czasie pokazać Wam moja biblioteczkę tych książek i małą niespodziankę, którą jeszcze muszę przygotować, ale nie powinno zająć mi to dużo czasu.
Na dzisiaj już Was żegna, idę oglądać fiestę na Camp Nou, choć wolałabym być tam osobiście...

czwartek, 24 maja 2012

Ta pogoda mnie kiedyś zabije.

Lubię kiedy jest piękna pogoda, słoneczko świeci. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że pogoda się w ciągu dnia, nagle zmieniać. Rano wszystko ładnie pięknie, a popołudniu zaczynają się pojawiać ciemne chmurki i tak krążyć. Wtedy dla mnie jest najgorszy kres, bo strasznie boli mnie głowa. Nawet tabletki nie pomagają, a ja nie wiem co mam za sobą zrobić. Nic mi się nie chce robić, albo inaczej, nie jestem wstanie nic robić. Nie wiem czemu tak jest, ale jakoś da się z tym żyć tylko jest to uciążliwe.

Tak z innej beczki. Jutro może będę mieć kolejną książkę z sagi barcelońskiej. Już bym ja chciała mieć w rękach i móc przeczytać. Nie wiecie jak się cieszę z tego powodu, nie wiem co będzie jutro, zwłaszcza, że jest finał Copa del Rey i to nawet w TVP leci. Nie umiałam w to uwierzyć, w dwóch różnych programach telewizyjnych oglądałam, żeby uwierzyć.

niedziela, 20 maja 2012

Powrót do pracy.

Oczywiście mam na myśli do haftowania mojego obrazka z misiami. W sumie to już mi dużo nie zostało, chciałabym skończyć to w tym tygodniu, żeby móc zanieść do oprawy i powiesić na ścianie. Nawet nie dokończony wygląda urocze i chce go zobaczyć w całości. Najgorsze jest to, że mojej pracy, którą uwielbiam towarzyszy ból. Coś stało mi się w prawą rękę i jak skręcam nadgarstkiem to bardzo boli. Dzisiaj już jest lepiej, bo wczoraj nawet nie umiałam odkręcić butelki z wodą a dzisiaj już sobie daje radę. Mam nadzieje, że przejdzie mi to jak najszybciej, bo nie mam ochoty iść do lekarza, bo nie wiadomo co by mi z tą ręką zrobili. Myślę, że jeszcze tak z dwa dni i powinno być dobrze, jak nie to będę myśleć co dalej.
Jak na dzisiaj mówię wszystkim dobranoc :)

środa, 16 maja 2012

No to mamy wakacje.

Dzisiaj definitywnie zakończyłam matury pisząc niemiecki. Podsumowując te kilka dni, w które miałam egzaminy to jestem zadowolona. Tak do końca to tylko nie wiem co z polskim pisemnym, ale wieże że zdałam, bo z czytania zrobiłam wszystko (choć pewnie nie wszystko dobrze) a wypracowanie też napisałam, więc myślę, że zdobędę tyle punktów ile wystarczy na zdanie, bo nic innego mnie nie interesuje. Z matematyki myślę, że tak około 80% będzie. Ustne wypadły całkiem nieźle, z polskiego 75% a z niemieckiego 70%. Dzisiejszy niemiecki też nie wypadł źle, jak sobie liczyłam to między 70 a 80% powinnam mieć. Jestem zadowolona z tego wszystkiego. Teraz jedyną rzeczą jaką się obawiam, to to czy dostanę się na studia. Bardzo bym chciała i mam nadzieje, że moje maturalne wyniki pozwolą mi na to :)


poniedziałek, 7 maja 2012

Ustny za mną, jest 75 %

Wiecie co jestem cholernie szczęśliwa, że zdałam dzisiaj ten ustny polski. Nawet udało mi się osiągnąć 75% a już się tak bałam. Powiem tak powiedzenie mojej prezentacji poszło mi nadzwyczaj płynnie, nawet gdzie nie gdzie dodawałam jakieś słowa a w domu jak dzisiaj sobie powtarzałam to się zacinałam i myliłam. Niestety z pytaniami nie poszło mi już tak gładko i dlatego trochę się bałam, ale w ostateczności nie poszło mi tak źle. Temat "Wina i kara w literaturze różnych epoko." okazał się przyjazny :)

Jutro matematyka, mam nadzieje że nie będzie zbyt trudna, bo to jeden z dwóch egzaminów od których zależy moja przyszłość a drugi to niemiecki, ten na szczęście 16 maja. Za to ustny niemiecki w środę i jego też się trochę obawiam.

Trzymajcie za mnie kciuki. :)

niedziela, 6 maja 2012

Grácies Pep!

Jak wiecie jestem fanka FC Barcy i to co działo się wczoraj na meczu i po meczu derbowym z Espanyolem doprowadziło mnie do łez. Kocham ten zespół, klub, tych ludzi za to co robią, co pokazują sobą. Odejście Pepa mnie tak jak chyba wszystkich cules bardzo zmartwiła. Kiedy oglądałam ten filmik :


to łzy same kręciły mi się w oczach. Ten gest, to pożegnanie to coś wspaniałego.Coraz bardziej utwierdzam się że Barcelona to coś więcej niż klub, to wspaniali piłkarze, kibice... Wiecie co choćby nie wiem co spełnię swoje marzenie i pojadę do Barcelony i wejdę na Camp Nou. Nie w tym roku, ale w następnym na pewno, choćby się waliło.

wtorek, 1 maja 2012

Nauka przed maturą

 Dawno nie pisałam, ale zakończenie roku szkolnego, przygotowania do matury, jakoś tak nie wyszło do pisania. W piątek pierwsza maturka, polski, no cóż to wystarczy zdać w moim przypadku. A jak sie przygotowuje do matury. Właśnie tak

Siedzę sobie na ogródku i uczę się polskiego, tzn. przypominam sobie lektury. Śliczna pogoda więc nie ma sensu siedzieć w domu skoro można też się pouczyć na dworze. Majówka w ogródku i z książkami, w sumie może być. Trzymajcie za mnie kciuki zwłaszcza na matematyce (08.05) i na pisemnym niemieckim (16.05). Od tych dwóch egzaminów zależy czy potem przyjmą mnie na Uniwersytet Ekonomiczny.
Pozdrawiam z majówki :)