poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Wiosenne przemyślenia

Już zrobiło się tak fajnie wiosennie, że aż chcę się człowiekowi wyjść na plac. Błękitne niebo, słoneczko, ciepło, prawdziwa wiosna. Od pewnego czasu mam bardo dobry humor jak nie ja i teraz ta pogoda sprawia, że jestem jeszcze weselsza. Pogoda pozwala też na aktywność na dworze, więc zaczęłam biegać o ile można to tak nazwać. Niestety moja kondycja nie jest dobra, ale popracujemy nad tym.  Do wyjazdu do Hiszpanii zostało mi jeszcze 98 dni i mam nadzieje, że jakoś tam będę wyglądać. Zobaczymy jak to będzie, jak na razie jestem dobrej myśli. Tak na prawdę to chyba zaczynam nowe życie: dobry nastrój, motywacja do zmian, pewna znajomość... wszystko tak choćby po tych wszystkich latach, w których nic nie wychodziło, teraz zaczęło się układać. Może w końcu mój limit pecha i nieszczęścia się skończył. Mam też nadzieje, że znajde odpowiedniego faceta, który zaakceptuje i pokocha mnie taką jaką jestem.  Zobaczymy co przyniesie czas... jak na razie wracam do swoich obowiązków studenckich i poza studenckich ;)

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Pierwsze oznaki wiosny.

Pogoda zrobiła się już bardzo ładna. Mam nadzieje, że już tak pozostanie. Od tej szarej zimy człowiek marzy tyko o słońcu, błękitnym niebie, żeby móc schować do szafy ciepła kurtkę. Oby już tak ładnie i ciepło zostało. Choć z drugiej strony, jak to wszystko nagle zacznie topnieć to nie będzie ciekawie. Miejmy nadzieje, że pogoda potraktuje nas w miarę łagodnie. Dzisiaj jak wracałam z mamą ze sklepu to przed nosem przeleciało mi coś kolorowego. Jak się okazało był to motyl. Pierwsza oznaka nadchodzącej wiosny. Na udokumentowanie tego faktu udało mi się zrobić takie o to zdjęcie:


Oczekujmy wiosny i żeby jak najszybciej przyszła już na dobre :)

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Wielkanoc zimą.

Jako, że dzisiaj rano po kościele poszłam z aparatem na mały spacer, żeby uwiecznić tą jakże piękną zimę tej wiosny :) Tak na prawdę to chciałabym już wreszcie mieć wiosnę, żeby móc zacząć biegać, no ale cóż, poczekamy. Jak na razie wklejam kilka fotek z dzisiejszej aury w Katowicach-Ligocie z rana: 








Święta

Święta, tak bardzo inne od wszystkich. Już jest Lany Poniedziałek, ale w tym roku zamiast wody będzie śnieg. Dzisiaj, znaczy się wczoraj sypało praktycznie cały dzień, a ja na domiar złego nie mam jako takich zimowych butów. Takie w których chodziłam do kościoła mają rozwalone obcasy, więc zanim ich nie zaniosę do szewca to tak nie bardzo chodzić w nich jest jak. Dzisiaj do babć szłam w adidasach... No cóż pogoda tak jakoś mało wiosenna i jedyne w swoim rodzaju Święta Wielkanocne. W sumie to dużo pracy przed świętami a potem i tak nic z tego nie ma po za porządkiem w mieszkaniu. Jest w pół do pierwszej, a ja nie śpię tylko uśmiecham się do monitora jak nie ja. Cóż pewne rzeczy też się zmieniają. Jutro, czyli dzisiaj na obiad przechodzi bracik z małżonką. Mam co do tego mieszane uczucia, a dlaczego to może zostawię dla siebie. Mam nadzieje, że ten dzień jakoś minie w miłej rodzinnej atmosferze. Chciałabym, żeby rodzinna atmosfera przynajmniej w jakimś stopniu pozostała. W domu dalej jest nie za ciekawie, choć coraz więcej odzywam się do ojca. Miejmy nadzieje, ze sytuacja się poprawi.