Wiecie co, czuję się fatalnie, jestem podłamana. Może niektórzy uznają, że jestem głupia, albo coś innego, ale... taka już jestem. Byłam wczoraj na tym spotkaniu na uczelni. Szłam z pozytywnymi myślami, a wyszłam a fatalnym stanie. Niestety nie otworzą studiów dziennych i dali nam ofertę na studia niestacjonarne. Niestety już teraz jest za późno, żeby szukać czegoś nowego, cena jest świetna, potem możliwość studiów magisterskich na UE super. Przeniosłam się, bo w sumie to nie miałam innego wyjścia. Nie wiem, czy poradzę sobie na studiach niestacjonarnych, jestem słuchowcem i nie umiem uczyć się z książek... Nie wiem co będzie dalej, mam mętlik w głowie, czuję się fatalnie...
Nic w życiu mi się nie udaje... jestem sama, nie mam znajomych, chłopaka, nie dostałam się na studia państwowe, na prywatnych zostają mi tylko weekendy. Czuję, że zawiodłam wszystkich, a zwłaszcza siebie i rodziców. Tak bardzo mi z tym wszystkim źle. Siedzie całe miesiące sama, nie mam do kogo się odezwać, wszystko jest takie beznadziejne. Już nie wiem co mam ze swoim życiem zrobić, czuję się wrakiem człowieka...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz