Ponieważ moja mama musiała zabrać resztę rzeczy od babci, w sumie to z głupich powodów, na które szkoda słów to wraz z bratem wróciliśmy dzisiaj trochę do dzieciństwa. U babci mieliśmy pierwszy komputer, który ja pamiętam czyli Amigę. Kiedy ją zanosiliśmy to była na chodzie, kilka razy ją uruchamialiśmy, ale ostatnio jakoś nie było okazji i ładne kilka lat nic z nią nie było robione. Jako, że musieliśmy to zabrać do domu, a brat wpadł, żeby móc zrobić coś tam do pracy magisterskiej to postanowiliśmy sprawdzić czy Amiga jeszcze działa. Na początku coś tam nie chciało zadziałać, ale że brat elektronik już praktycznie po studiach wyższych :D to uruchomił nasz stary sprzęt. Zaczęliśmy przeglądać, które z gier (jeszcze na dyskietkach) działa i okazało się, że dość duża część przetrwała próbę czasu. Fajnie jest tak wrócić do czasów, kiedy było się takim maluchem, nie było żadnych zmartwień, wszystko było takie proste. Czasami chciałabym znów być taką mała dziewczynką, bawiącą się z bratem i resztą dzieciaków z placu w chowanego, w dom, lub po prostu ganiających po dworze. Kiedyś człowiek chciała być szybko dorosły a teraz chciałby być znów dzieckiem. Jedno jednak od tych czasów się nie zmieniło, wciąż nie umiem wygrać z bratem w wyścigówki. Nawet moje kolorowanki, jakie miałam przetrwały. Daliśmy mojej bratowej, żeby sobie trochę pokolorowała i mieliśmy faja atmosferę. Przy tym całym powrocie do dzieciństwa mieliśmy niezły ubaw, wszyscy, nawet układanie puzzli, starych, jakieś z UNICEF-u sprawiło ogromną przyjemność. Fajnie, że można takie chwile zachować w pamięci, przynajmniej jest co wspominać. Doszliśmy dzisiaj do wnioski, że gry, te nasze, stare były o wiele lepsze niż te co są teraz. Grafika nie była cudowna, ale miały w sobie jakąś magię, która jak się okazuje po latach nadal przyciąga.
Fajnie tak powspominać....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz