wtorek, 25 czerwca 2013

Koniec sesji i koniec praktyk

Wtorek, ostatni wtorek praktyk. Cieszę się, bo już mam dość tych praktyk, a wszytko przez poprzedni tydzień. Byłam w kasie ale przez 4 dni nie robiłam nic innego niż niszczenie dokumentów w niszczarce. Praktyka praktyką, ale w tym upale stanie pze niszczarce to była masakra. Teraz na szczęście jestem już w innej sekcji i jest o wiele lepiej. Przynajmniej sie czegoś nauczę, dzisiaj np. wprowadzałam do programu domumenty dotyczące likwidacji środków trwałych, które zostały sprzedane. Wiadomo nic ambitnego, ale dla mnie coś nowego, bo i programu nie znam i w technikum jakoś na tym się nie skupialiśmy. Zostały mi w sumie tylko 3 dni potem w weekend 2 egzaminy i będę miała wakacje. A od egzaminów 21 dni do wyjazdu do Hiszpanii. Czasami już mam ochotę tam być, w szczególności w taką pogodę jaka jest obecnie. Tak na prawdę to nie wiem co gorsze czy te upały co były w zeszłym tygodniu, czy to co iest teraz. Mam nadzieje, że w wakacje pogoda będzie śliczna, bo mając taką zmienną pogodę to dziękuje bardzo, mój organizm też tego nie chce. Przy takiej pogodzie czuje się fatalnie, moja głowa tak boli, że nawet nie działają silne leki przeciwbólowe, które biorę. Mogłaby się uspokoić ta pogoda i wszyztko byłoby dobrze. Ogólnie to dawno nie pisałam, ale wiecie sesja i praktyki i tak jakoś wyszło, że nie miałam czasu. Na szczęsie przed tymi dwoma egzaminami mam w domu trochę spokoju, bo mój tata poszedł do szpitala na badanie i w najlepszym wypadku wyjdzie w czwartek. To akurat dla mnie nie najlepsza wiadomość, ale i tak go długo nie ma, bo jak faktycznie wróci w czwartek to nie będzie go 2 tygodnie. Nie żebym mu źle życzyła czy coś, ale mając świadomość zbliżających się egzaminów dobrze sie stało, że poszedł do tego szpitals, bo w tym gorącym sesyjnym okresie męczyć się jeszcze z awanturami o wyjazd to jakoś bym tego nie widziala. Niestety coś czuję, że jak wróci z tego szpitala to będziemy miały z mamą powtórkę z rozywki, czyli przez 3 tygodnie jakie zostaną do wyjazdu ciągłe afery o to, że jedziemy, a co on będzie tutaj robił, co będzie jadł. Z własnej woli będzie siedzial sam,  bo już zapowiedział, że bracik nie ma co przychodzić, bo i tak go nie wpuści, że nie mamy do niego dzwonić jak dojedziemy na miejsce, bo on nic nie chce wiedzieć i że nas nie zawiezie na miejsce zbiórki. Z tym ostatnim to akurat nie będzie problemu, bo zawiezie nas mój bracik. A prawda jest taka, że gdyby zachowywał się w stosunku do nas inaczej to jechałby z nami, ale mam go wziąć ze sobą i wysłuchiwać cale wakacje, że wszystko jest nie tak to wolałabym wcale nie jechać. A poza tym co on się wtrąca skoro doszło do tego, że ja za wszystko płacę, więc chyba nie powinno go interesować co robie ze swoimi pieniędzmi. Zabieram ze sobą mame, bo jej obiecałam, że jak pojadę do Hiszpanii to ją ze sobą zabiorę i spełnię obietnicę, a przy tym sobie trochę odpoczniemy od "kochanego" tatusia. Dobra na dzisiaj kończę, bo miałam się uczyć a rozpisałam się strasznie. Mam nadzieje, że po sesji będę mieć trochę więcej czasu to i coś więcej będę pisać.

środa, 5 czerwca 2013

Praktyki

Nadal nic się nie układa w domu, ake jakoś trzeba to przetrwać, choć nie powiem, że jest łatwo. W poniedziałek zaczęłam swoje studenckie praktyki, muszę jakoś przetrwać te 4 tygodnie. Nie moge powiedzieć, że jest źle, atmosfera nie najgorsza a wiadomo, że jestem praktykantką wiec też za dużo nie mogę robić, ale jak na razie nie jestem traktowana jak dziewczynka na posyłki. Główna księgowa powiedziała, że co kilka dni będę zmieniała sekcje. Dzisiaj skończyłam 3 dzień w sekcji kosztów, czegoś się nauczyłam, trochę poznałam nowy program ksiegowy, bo jak na razie to pracowałam tylko na Symfonii, bo to było w szkole, a tam mają Implus. Wiadomo wszystkiego można sie nauczyć, ale wszysko też zależy od tego na czym sie pracuje, dla mnie to nowość, ale też fajne doświadczenie, w sumie po to się idzie na praktyki. Jutro zawitam do sekcji księgowości ogólnej i zobaczymy czego się tam dowiem ;) Jestem do tego wszystkiego pozytywnie nastawina, choć tak naprawdę nie wiem jak wytrzymam 4 tygodnie, ale mam nadzieje, że jakoś szybko to zleci. Jedyny minus okresu, w którym sobie wybrałam odbywanie praktyk to, to że zbliża mi się sesja a ja jakoś nie mam ochoty na uczenie się. W sumie to jak teraz piszę ten post to też teoretycznie uczę się na zarządzanie. Ake wiecie jak to jest, student jaj mu się sesja zbliża to robi wszystko inne niż nauka i u mnie właśnie się to zgadza. Jednak muszę znaleźć w sobie motywację, chce zdać tą sesje tak jak tą na pierwszym semestrze i postarać się o stypendium, więc muszę się wziąć za siebie i zacząć sie uczyć. Dobra to na konicec zdjęcie które zrobiłam sobie wczoraj i bardzo mi sie podoba, w szczególności w postaci w jakiej Wam je pokazuje (lekko przerobione)


niedziela, 2 czerwca 2013

Maj w pigułce

Dawno nic nie pisałam, ale ostatnio w moim życiu dużo sie dzieje i nie jest to najlepszy okres. Ojciec znowu czepia się o mój i mamy wyjazd do Hiszpanii a ja już mam tego serdecznie dość. Swoim zachowaniem coraz bardziej utwierdza mnie w tym że wyjazdz nim byłby horrorem i totalną porażką. Ta cała sytuacja jest okropna, już nawer powiedziałam, że nigdzie nie jade, ale mama nie pozwala mi z tego zrezygnować, bo wie, że zrezygnowałam już w zeszłym roku, bo brat brał ślub. Przez to wszystko czuje się fatalnie a za dwa tygodnie zaczyna mi się sesna a w poniedziałek (jutro) idę pierwszy dzień na praktykę. Niestety nie mogę powiedzieć, że ta cała sytuacja na mnie nie wpływa, wręcz przeciwnie, wpływa i to bardzo. Na szczęście w tym całym okresie trafiają się dni, w których o tym wszystkim mogę zapomnieć, ale są to nieliczne dni. Ostatnio był to jednodniowy wypad do Krakowa a wcześniej grill. Te dni spokoju i radości zawdzięczam koleżankomz grupy, z którymi się bardzo dobrze dogaduje. Przynajmniej na tym etapie mam jakiś dobrych znajomych, z którymi mogę spędzić świetne chwile. Mam nadzieje, że ten cały domowy koszmar szybko się skończy (choć będzie o to trudno, bo ojciec cały czas się tylko nakręca), albo przynajmniej, żeby nie wpłynęło to na mnie na tyle negatywnie, żeby się nie odbiło na studiach. Na koniec kilka zdjęć z tych dobrych dni maja ;]