piątek, 2 listopada 2012

Dzień Wszystkich Świętych.

Jest to specyficzny dzień w roku. Dzień w którym można przemyśleć wiele spraw, w którym szczególną uwagę zwracamy na naszych bliskich którzy nie są już z nami. W tym dniu szczególnie czuje obecność moich dziadków. Czasami jest ciężko wspominać osoby najbliższe. Przyznam się, że dziadkowie nie żyją już 13 lat, ale coś we mnie pozostaje. Drugi dziadek zmarł w szpitalu, a co najgorsze w tym wszystkim to, to że dzień wcześniej byłam u niego i czuł się dobrze. Od tamtej chwili mam taką traumę, że jak mam iść do szpitala to nie wytrzymam tam dłużej niż 5 minut. Od razu robi mi się słabo, niedobrze, kręci mi się w głowie. Ta cała historia zostaje w pamięci i w sercu. W taki dzień jak 1 listopada, czuje, że są przy mnie i czuwają na de mną cały czas.

Nie powiem, żeby droga na cmentarze w tym roku była łatwa i przyjemna. Życie już nas nauczyło, że na groby gdzie mamy dalej jedziemy dzień wcześniej. Teraz też tak było, pożyczyliśmy auto od brata i pojechałyśmy z mama i z babcią. Stanęłyśmy w takim korku, że byłyśmy w szoku, ale coś mi się wydaje że musiał być jakiś wypadek, bo jak wyjeżdżałyśmy z cmentarza to już się wszystko rozładowało. Poniżej są dwa zdjęcia tego cudownego koreczka, co prawda nie za dobra jakość bo to z telefonu:






Wczoraj wieczorem jak co roku poszliśmy na cmentarz, pochodzić, porozmyślać. Niestety pogoda nie dopisała,b o w pewnym momencie po prostu zaczęło padać. Udało mi się jednak zrobić kilka zdjęć zanim musiałam schować aparat. Co prawda zdjęcia nie ukazują klimatu jaki czuje się chodząc wieczorem po cmentarzu oświetlonym mnóstwem zniczy. Może choć trochę, dla tych których ten dzień jest jak każdy inny tylko, że ma się wolne, tymi zdjęciami ukaże wyjątkowość tego dnia.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz