poniedziałek, 22 października 2012

Drugi zjazd zaliczony.

Drugi weekend na uczelni już za mną. Powiem szczerze, że po sobocie gdzie miałam tylko 2 wykłady czułam się o wiele gorzej niż po niedzieli gdzie siedziałam prawie 12 godzin. Najgorsze jest to, że tak choćbym miała nawrót choroby lokomocyjnej (której tak na prawdę nigdy nie miałam). Nie wiem może jest to związane z przejściem z lata na jesień, bo w zeszłym roku tak mniej więcej w tym samym okresie miałam takie same problemy. No cóż tabletki na lokomocje i da się jakoś wytrzymać podróże środkami lokomocji :) Bałam się trochę wczorajszego angielskiego, ale okazało się, że może nie będzie tak źle. Wszystko tak na prawdę okaże się później, na razie miałam tylko 2 weekendy. Następny angielski w sobotę za dwa tygodnie. Fajnie będzie wyglądać w tedy niedziela, bo jadę tylko na ćwiczenia z psychologii :D Jak na razie to nic takiego ciekawego się nie dzieje. Obiecałam mamie, że wyhaftuje jej zegar do kuchni i musiałam bym się z to zabrać, bo chciałabym skończyć przed świętami. Mam nadzieje, że mi się ta sztuka uda.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz