Przez ten ostatni miesiąc w sumie nic wielkiego się nie wydarzyło. Wszystko pomału zmierza w swoją stronę. Miałam mały okres załamania w pracy nad sobą, ale odnalazłam znowu siły i wróciłam na dobry tor. Mój cel, Hiszpania, też się zbliża, jeszcze 7 miesięcy, ale chcę tam już być, wejść na stadion, pozwiedzać Barcelonę, choć przez chwilę znaleźć się w raju. Małymi krokami zmierzam do marzeń, hiszpańskiego też zaczęłam się uczyć dalej. Przez tą sesję nie miałam za dużo czasu na inne rzeczy. Teraz mam czas do kolejnej sesji, więc mogę ponownie walczyć o marzenia.
Jak zawsze przychodzą lepsze i gorsze dni, choć w ostatnim czasie tym pierwszych jest o wiele więcej. Jakiś plus. Znalazłam koleżankę na studiach, z która dobrze się dogaduje, różnimy się, ale rozumiemy się. Wszystko na prawdę zaczyna się układać, są jeszcze takie rzeczy w moim życiu, które trudno jest mi przeskoczyć, pogodzić się z nimi, ale procuje nad tym i mam nadzieje, że za jakiś czas będę mogła powiedzieć, że jest mi ze mną dobrze. Chciałabym się zaakceptować, polubić taką jaką jestem i mam nadzieje, że w końcu mi się to uda. Mam prawie 21 lat, do tej pory miałam prawie ze wszystkim pod górkę, chciałabym, żeby teraz wszystko się odmieniło. Co prawda ja tego sama zrobić nie mogę, ale podobno wiara czyni cuda, więc wierze i mam nadzieje.
Co się jeszcze zmieniło... Założyłam sobie konto w aplikacji Instagram, jeśli ktoś chce zobaczyć to zapraszam tu. W sumie fajna rzecz, szczególnie, że z telefonem wychodzi się zawsze a jak się trafi okazja na fajne zdjęcie to i można je opublikować. Wciąż, jestem nieśmiała, ale chyba i to się zmienia, coraz bardziej się udzielam, choć tak gdzie nie ma dużo moich znajomych, no ale cóż.
26 stycznia moja mama miała urodziny i obiecałam jej, że zrobię jej zegar. Tak jak obiecałam, tak zrobiłam. Wyszedł bardzo ładnie, a oprawa jest po prostu cudna. Teraz zajęta jestem haftowaniem obrazu dla mojej bratowej, ale jak zobaczyłam jaki on będzie wielki w rzeczywistości to przyznam się, że się przeraziłam. No ale damy rade nie ma innego wyjścia :) Jak go skończę to pewnie będzie piękny, wszystko tylko zależy od tego kiedy go skończę, bo to takie proste nie będzie. Ale Sonia też jak zobaczyła jaki będzie duży to chyba trochę zwątpiła w moje możliwości, ale trzeba myśleć pozytywnie.
Dobra trochę się dzisiaj rozpisałam... Na koniec jeszcze prezentacja zegara. Przepraszam za to że trochę w kolorze zielonym, ale nie chciało mi się u rodziców rolet podnosić, a w pokoju maja zielone :) mam nadzieje, że mi wybaczycie. Postaram się też wrócić do jakiegoś bardziej regularnego pisania, ale zobaczymy co z tego wyjdzie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz