niedziela, 25 marca 2012
Wreszcie skończyłam.
Jak sam tytuł mówi coś skończyłam. Owszem, prezentację z polskiego na ustna maturę. Trochę czasu mi to zajęło z jednego prostego powodu: ostatnia lektura to był koszmar. Tak na prawdę to prawie całą prezentacje napisałam w Święta Bożego Narodzenia, ale została mi jedna lektura "Jądro ciemności". Kompletnie nie umiałam się za to zabrać, a że nasz polonista powiedział, że przed rekolekcjami (które zaczynają się w środę), mamy mu oddać plany ramowe wypowiedzi to musiała to w końcu skończyć... I skończyłam, w sumie to dzisiaj po 30 minut po północy. I nawet przeczytałam to całe, choć mało z tego wiem, ale wiecie, przemogłam się i skończyłam. Teraz muszę się skupić na matematyce i niemieckim, bo od tego zależy moja przyszłość i to czy dostanę się na studia. Jak sobie tak na sucho liczyłam, to żeby dostać się na Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach na kierunek Finanse i Rachunkowość (to wedle zeszłorocznego progu), muszę mieć minimum 85% z każdej matury. Mam nadzieje, że dadzą nam coś w miarę, bo w przeciwnym razie ciężko to wszystko widzę. Z matematyki jestem dobra, na niemieckie też nie narzekam, ale wiecie stras robi swoje. Cieszę się tylko z jednego, że 16 maja mam ostatni egzamin, niemiecki pisemny. Tak to wszystko mam na początku maja. Polski pisemny 4 maja, ustny 7, matematyka 8 maja, a ustny niemiecki 9 maja. Mam nadzieje, że wszystko pójdzie po mojej myśli a teraz wracam do nauki słówek z niemieckiego na jutro...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz