Tak szczerze, to zastanawiam się po co w ogóle są te święta. Jak dla mnie to i tak już jest tylko przerwa w szkole, nie ma już takiej magii. Może tak jak moja mama mówi, człowiek ma coraz więcej na głowie, czas coraz szybciej pędzi, nie ma się za dużo czasu dla siebie i po prostu święta już nie cieszą a może po prostu jestem już za stara :D W sumie to jeszcze tylko kilka dni i urodziny, 20-ste urodziny, takie fajne okrągłe. Za miesiąc matura a potem mam nadzieje, że trochę odpocznę, wyśpię się w końcu (choć z tym będzie trudno przy moich planach). Mam tylko nadzieje, że wszystko dalej potoczy się po mojej myśli, że uda mi się dojść do tego co zaplanowałam. Czas wszystko zweryfikuje.
Jak na razie staram się sprzątać, ale tylko staram się, bo nie mam na to najmniejszej ochoty. Te ciągłe zmiany pogody są straszne, wczoraj była pięknie, słonecznie a dzisiaj już podało. I jak tu człowiek ma się dobrze czuć, w szczególności jak przez 3 dni nie szło się do szkoły z powodu albo zatrucia albo grypy jelitowej. W tej chwili jednak bardziej mi pasuje zatrucie.
Powiem Wam jeszcze tak trochę z innej beczki, że moje misiaczki, które haftuje idą mi nawet w miarę dobrze. Chce je skończyć przed zakończeniem roku szkolnego, bo w klasie jest kilka osób które chciałyby zobaczyć gotowy obrazek na żywo. Wydaj mi się, że będzie śliczny, mi już się podoba, pomimo że mam jakieś pół.
Dobra na dzisiaj kończę, idę dalej sprzątać, przynajmniej jeszcze trochę, żeby na jutro tyle nie było :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz