czwartek, 6 grudnia 2012

Prezent mikołajkowy.

Może nie do końca mikołajkowy, ale powiedzmy, że tak jest. Można powiedzieć, że w połowie moje marzenie o wyjeździe do Hiszpanii już się spełniło. Wczoraj zamówiłam wycieczkę i mam nadzieje, że teraz przynajmniej w tej kwestii będzie już tylko z górki. Jadę tylko z mamą (dzięki bogu bez ojca) i mam nadzieje, że w końcu od niego odpoczniemy. Co prawda ojciec jeszcze nie wie, że jedziemy tylko my dwie, ale w sumie to sam tak postawił sprawy, nic mu nie idzie powiedzieć, zawsze widzi tylko złe rzeczy. Nie ma co się z nim użerać. Tak na prawdę to już pomału mam go serdecznie dość, ale jakoś muszę wytrzymać. Nie ma co się nim jak na razie przejmować, zobaczymy co będzie dalej.
Pozdrawiam :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz