poniedziałek, 4 marca 2013
11 dni.
Tyle czasu minęło, odkąd mój tata dowiedział się o moim i mamy wyjeździe na wakacje do Hiszpanii. Nie powiem, że te dniu są łatwe i zapowiada się, że nie będzie łatwo i to długo. Tak na prawdę to już nie wiem co mam robić z tą wycieczka. Z jednej strony chcę jechać i to bardzo, przecież to moje marzenie, a z drugiej mam dość tej chorej sytuacji w domu. Ojciec się do mnie nie odzywa, co prawda nigdy nie mieliśmy dużo tematów do rozmów, ale teraz to już wcale się nie odzywa, nawet w takich codziennych sprawach. Mam mętlik w głowie, tak na prawdę to nie wiem co mam o tej całej sytuacji, czasami mam tego wszystkiego dosyć. Nie wiem czy wytrzymamy z mamą z nim dłużej, zawsze wszystko to nasza wina, a jemu i tak nie da się nic przetłumaczyć. Z mamą "rozmawiają", ale ja tego rozmowa nie mogę nazwać. Najgorsze jest to, że po prostu już nie daje sobie rady z tą cała sytuacją. Z jednej strony stoją moje marzenia a z drugiej spokój w domu. Choć i tak o to będzie trudno, ale chciałabym, żeby wszystko wróciło do stanu takiego jaki był przed tym jak powiedzieliśmy o wycieczce. Nie było kolorowo, ale jakoś szło to wytrzymać, teraz już pomału się nie da tego wytrzymać. Myślałam, że po ślubie brata i jego wyprowadzce, ojciec będzie chciał jakoś zjednoczyć rodzinę, ale pomyliłam się i to cholernie boli. Wszyscy na około mówią mi, że mam nie rezygnować z marzeń, ale ja już sama nie wiem, co czuje. Barcelona, miasto moich marzeń.... już nie wiem co mam zrobić, ze sobą, ze swoimi marzeniami, z całym swoim życiem, jestem w jakimś dołku i obawiam się, że tak szybko się nie pozbieram a w szczególności jak tak dalej będzie w domu. Chciałabym się wynieś, ale nie zostawię mamy samej z nim, bo wiem, że się wykończy a same sobie i tak nie poradzimy, bo nas nie będzie stać na życie. Nie wiem co robić, myśleć, jedynie w tej całej sytuacji czuje się fatalnie...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz