wtorek, 16 lipca 2013
Bliżej niż dalej.
Wytrzymać trzeba jeszcze tylko kilka dni i będą upragnione, wymarzone wakacje. Jednak ten okres nie będzie taki prosty a to z powodu mojego "kochanego tatusia". No cóż, jesteśmy już na ostatniej prostej i jakoś damy radę, byle do wyjazdu, a co będzie potem to się zobaczy. Na szczęście pogoda zrobiła się dość ładna i mogę robić pranie i wywiesić je na plac, bo w domu to to wszystko schnie i schnie i końca nie widać. Wszystko jak na razie zmierza w dobrym kierunku i mam nadzieje, że tak zostanie do niedzieli późnego wieczora. Jeszcze tylko 6 dni i moje marzenie stanie się rzeczywistością, jestem szczęśliwa, bo kosztowało mnie to jednak dużo walki, ale nie tylko mnie. Te dwa tygodnie odpoczynku dobrze nam zrobią. Pozwiedzamy sobie, zobaczymy piękno Katalonii.... Najchętniej to już teraz bym tam była i nie wracała. Na razie niestety trzeba pozostać w tej rzeczywistości, czyli zrobić pranie, posprzątać pokój i ogólnie mieszkanie (choć cholernie mi się nie chce), i jakoś wytrzymać te kilka dni. W przetrwaniu pomaga mi jak zwykle niezawodna muzyka. Ostatnio wyszedł nowy klip Maite Perroni i chciałabym Wam go zaprezentować. Siedzi w mojej głowie i nie chce odejść, mogłabym tej piosenki słuchać całymi dniami (jak na razie), fajna pioseneczka.... mój świat.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz