czwartek, 15 sierpnia 2013

Wszystko mnie boli...

No, ale co ja chcę skoro zrzucałam z rodzicami 2,5 t węgla. Co prawda dzisiaj już jest drugi dzień jak mnie wszystko boli, ale i tak czuje przy każdym ruchu mięśnie a najbardziej to lewą stronę. Nie mogę narzekać, bo tatuś trochę pomógł. Jednak mimo wszystko w domu nie jest dobrze. Nie wiem jak to wszystko bedzie a cała sytuacja coraz bardziej mnie frustruje. Niestety ostatnio frustracja wybuchła i oberwało się osobie do której coś czuje. Weekend to nie był dla mnie najlepszy okres, mogę nawet powiedzieć, że był to najgorszy okres od przyjazdu z Hiszpanii. Na szczęście wyjaśniłam już/sobie wszystko z przyjacielem, zostało mi wybaczone i mam nadzieje, że już teraz bedzie dobrze. Chciałabym żeby ta sytuacja w domu już też się wyklarowała, choć moje relacje z ojcem są dość jasne, ja nie odzywam się do niego a on do mnie. Niestety wciąż ma jakieś chore pratensje, w sumie to o wszystko a najbardziej to o nasz wyjazd z którego wróciłyśmy dwa tygodnie temu. Sytuacja jest na prawdę chora, no bo ile można się o to rzucać skoro już i tak nic nie zmieni, a wrecz niszczy cała naszą rodzinę, bo już nawet bracik z nim coraz mniej rozmawia. Ostatnio przyszedł na chwilę z małżonką na ogródek, na chwilę bo byli jeszcze umówieni, przywitał się a ojciec się wcale nie odzywał, a potem miał pretensje, że brat z nim nawet nie porozmawiał  i co to za zachowanie, a sam też nawet do niego nie podszedł, nie zagadał, tylko dalej robił to co robił. Jego zachowanie zaczyna być śmieszne, innym wypomina a jak sam tak robi to wszystko jest dobrze. Cóż, trzeba jakoś wytrzymać, chyba że mama się wkurzy i wszystko się skończy, bo go wyrzuci. Zobaczymy co czas przyniesie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz