Drugi obrazek to stary obrazek, ale niedawno go skończyłam. Miał być prezentem na 18 dla mojej kuzynki, ale jakoś nie wyszło. Najgorsze w tym wszystkim byłe te pioruny a dokładniej to białe kreseczki. Te kilka lat temu jak go robiłam nie miałam takiej wprawy w wykończeniach, dlatego kiedy do tego doszłam, to szybko odstawiłam obrazem, bo było to dla mnie zbyt męczące i trudne. Teraz, kiedy miałam już za sobą kilka obrazków z takim wykończeniem to go skończyłam i też czeka na oprawę, chyba że znajdzie się na niego jakaś chętna osoba.
Ostatnio, a dokładniej w niedziele w mojej parafii był odpust. Trochę w ciągu dnia mi się nudziło, bo nie było za bardzo co robić, więc postanowiłam zrobić coś z kamyczkami, które przywiozłam z mama z Hiszpanii. Dzień wcześniej byłyśmy w dużym sklepie ogrodniczym i pomału w mojej głowie rodził się pomysł na wykorzystanie kamyczków więc postanowiłam wcielić go w życie. Kupiłam w małej doniczce paprotkę (mam nadzieje, że będzie to miniaturka), kwadratową, szklaną ozdobę (nie mam pojęcia jak się to nazywa), no i żwirek dekoracyjny w kolorze niebieskim i czerwono-bordowym. No i w ten sposób w niedziele powstało takie oto "dzieło"
Teraz muszę tylko znaleźć jakieś ładne miejsce, żeby można było to postawić. Może uda mi się znaleźć jakieś miejsce na moim biurku, ale najpierw muszę zrobić na nim kompletne przemeblowanie a to może trochę potrwać. Przyda się odrobina porządku i nowego ładu. Zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie. No to idę brać się do jakiejś pracy :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz