Wczorajszy dzień byl wyjątkowy, rano może trochę zabiegany, ale jednak miał magie. Z jednej strony mnie zaskoczył, a z drugiej, no cóż, wywrócił trochę moje życie do góry nogami. Nigdy nie przypuszczałabym, że mój tata zareaguje na ten ślub tak emocjonalnie, to już moja mama jakoś lepiej to przeszła. Przy błogosławieństwie normalnie się popłakał a razem z nim Mateusz i Sonia, a ja potem na szybko zrobiłam i kurs uspokajania się. Reakcja mojego brata też była trochę zaskakująca, on i tata chyba trzymali to w sobie a wczoraj po prostu wszystko wybuchło. Choć przyznam się, że też miałam chwilę gdzie do oczu napłynęło mi pełno łez, ale to już w kościele jak spojrzałam na tatę a on płakał. Musiałam się dość szybko opanować, bo jak by to wyglądało, płaczący przed ołtarzem świadek. Ceremonia była ładna, wpadek nie było a to najważniejsze. Wesele było świetne. Nie jestem duszą towarzystwa a bawiłam się naprawdę dobrze, alkoholu (wina) też sobie nie żałowałam, choć ostatnie dwa kieliszki z kuzynem to już chyba była pomyłka, bo nie czułam się najlepiej na końcu. Po za DJ były dwie osoby, które nakręcały trochę zabawę, zwłaszcza gdy we krwi było już trochę promili.
Dla mnie to wesele miało jeszcze jedno znaczenie...
Wśród gości jako kierowca, była osoba, z którą kilka lat temu nieźle się pokłóciła. Tak na prawdę sytuacja była idiotyczna, szczeniacka. Byłam młoda i głupia, to było pierwsze zauroczenie... Dopiero z biegiem lat, człowiek dostrzega jakie błędy popełnił. Na weselu zatańczyłam z nim i zamieniłam kilka zdań, tak choćby nic się nie wydarzyło. Trochę dziwnie się z tym poczułam, nie wiem czemu. Gdy pojawiła się okazja i byliśmy sami na dworze, to przeprosiłam go za moje głupie zachowanie z tamtych lat i powiem szczerze, że zrobiło mi się lepiej. Na pożegnanie dostałam całusa w policzek.
Najgorsze jest to, że tak jak kiedyś teraz nie potrafię wypędzić go z moich myśli, choć mam ogromną nadzieje, że minie mi to za kilka dni i wszystko wróci w miarę do normalności. Nie wiem dziwnie się czuje, ale nie jestem pewna, czy z powodu tego, że brat się wyprowadził i jest już żonaty, czy z innego powodu. Chyba nie chcę się nad tym zastanawiać, może lepiej nie.
Dobra idę spać, bo w mojej głowie kłębią się różne myśli. Może niektórzy pomyślą, że jestem dziecinna, ale cóż, takie mam odczucia, i boję się ich.
Dobranoc :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz