W szczególności ci z mojej klasy. Ja potrafię wiele zrozumieć, ale nie rozumiem, jak można na lekcjach praktycznie tyko gadać, a potem mieć pretensje, że się ma złe oceny. Bawi mnie też fakt, że niektórzy przez 3 lata praktycznie nic nie robili a teraz się obudzili, że mamy maturę i mają 4 czy 5 razy w tygodniu korepetycje. Nie wiem, ja bym tak nie mogła, przychodzę ze szkoły tak zmęczona, że zjem coś, położę się do łóżka i prawie natychmiast usypiam. Może faktycznie i jestem najlepszą uczennica w klasie, ale na pewno nie jestem kujonem jak sobie niektórzy wyobrażają, bo najczęściej to nawet nie mam ochoty wziąć się do nauki. Wiem, że mam maturę i te przedmioty, które są mi potrzebne na studnia to staram się gdzieś na nich skupić, jak na razie nie w domu to uważam w szkole i bardzo dużo z tego wynoszę. Może mam inne podejście do życia, świata, tego wszystkiego co mnie otacza, ale taka już jestem. Mam swoje priorytety, marzenia, cele w życiu i do nich staram się dożyć. Chyba nie jestem normalną nastolatka XXI wieku, nie bawią mnie imprezy, wole posiedzieć w domu, jak mam ochotę to posłuchać mojej ukochanej muzyki, albo po prostu zająć się robótkami. Wiem, że nie jest to normalne, ale ja też normalna nie jestem...
Jak myślicie jakie podejście do życia, moje czy mojej klasy jest lepsze. Czekam na jakieś odpowiedzi, bo ciekawi mnie to jak wy sądzicie.
Pozdrawiam i dzisiaj polecam drugą z moich piosenek
Cześć :) Przeczytałam wszystkie Twoje posty i jestem pod wrażeniem, że potrafisz tak o wszystkim pisać. Ja również czuję się osamotniona i źle w klasie, wiele razy byłam wyzywana i śmaino się ze mnie, ale radzę sobie z tym zbieram siły poprzez modlitwę.. powiedz z jakiej strony Cię dręczą to może zdołam Ci jakoś pomóc, doradzić.. Pozdrawiam Cię :)
OdpowiedzUsuń