Ostatnie czasy nie mam na nic ochoty, najchętniej to bym cały czas spała. Najprawdopodobniej jest to spowodowane tymi zmianami pogody. Najgorsze jest to, że do jutra muszę posprzątać w pokoju a bardzo, bardzo mi się nie chcę, jakoś nie mam do tego weny. Dzisiaj jeszcze może uda mi się coś posprzątać a jutro to już na pewno muszę skończyć, bo inaczej będzie źle. No dobra może nie aż tak tragicznie, ale w niedziele rodzice mają rocznicę ślubu i wypadało by mieć posprzątane, bo goście przyjdą. Dzisiaj byłam z bratowa po prezent, albo raczej jego część. W sumie to kupowałyśmy mamie, bo dla taty to Mateusz zamawiał i mamy nadzieje, że jutro dojdzie, inaczej nie chce wiedzieć jako to wszystko wyjdzie. Mamie kupiłyśmy masielnice i cukiernice w róże, bo jak jej obiecałam, że wyhaftuje jej zegar a ma być w róże, więc będą ładnie pasować. Mamy nadzieje, że mamie się spodoba. Ja na razie to muszę się zabrać za to sprzątanie. Wczoraj wzięłam kwiatki z parapetu i położyłam w pokoju i jakoś pełno mi się na parapecie zrobiło :)
Dobra idę jeszcze trochę posprzątać, bo jutro nie dam rady wszystkiego zrobić...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz