czwartek, 11 października 2012

Leń.

Ostatnie czasy nie mam na nic ochoty, najchętniej to bym cały czas spała. Najprawdopodobniej jest to spowodowane tymi zmianami pogody. Najgorsze jest to, że do jutra muszę posprzątać w pokoju a bardzo, bardzo mi się nie chcę, jakoś nie mam do tego weny. Dzisiaj jeszcze może uda mi się coś posprzątać a jutro to już na pewno muszę skończyć, bo inaczej będzie źle. No dobra może nie aż tak tragicznie, ale w niedziele rodzice mają rocznicę ślubu i wypadało by mieć posprzątane, bo goście przyjdą. Dzisiaj byłam z bratowa po prezent, albo raczej jego część. W sumie to kupowałyśmy mamie, bo dla taty to Mateusz zamawiał i mamy nadzieje, że jutro dojdzie, inaczej nie chce wiedzieć jako to wszystko wyjdzie. Mamie kupiłyśmy masielnice i cukiernice w róże, bo jak jej obiecałam, że wyhaftuje jej zegar a ma być w róże, więc będą ładnie pasować. Mamy nadzieje, że mamie się spodoba. Ja na razie to muszę się zabrać za to sprzątanie. Wczoraj wzięłam kwiatki z parapetu i położyłam w pokoju i jakoś pełno mi się na parapecie zrobiło :)

Dobra idę jeszcze trochę posprzątać, bo jutro nie dam rady wszystkiego zrobić...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz