Po tytule można się domyślić, że coś się zepsuło. A jak by inaczej. Chciałam się już kłaść spać, bo w sumie późno było. Zabieram się do sprawdzania czy mam budzik w telefonie dobrze ustawiony a tam co się okazuje. Ekran w komórce nie działa, nic się nie chce przycisnąć. Resetuje telefon, ale i to nic nie daje. Pomyślałam siebie, zajebiście jeszcze mi tego brakowało. Wkurzyłam się, nie ma to jak się popsuje telefon, któremu gwarancja wygasła miesiąc wcześniej. No cóż, prawdziwa złośliwość rzeczy martwych. Już po północy a ja z tatą szukam jakiegoś zastępczego telefonu. Na szczęście mamy pochowane jakieś stare telefony, które nie się już używane ale chodzą. No i mam jakąś stara Nokie. Byłyśmy dzisiaj z mama w serwisie, bo w sumie nie mam żadnych kontaktów, wszystko na telefonie tym popsutym. 90 złoty i dwa dni, mam nadzieje że już będę miała ten telefon do zmiany. A co najlepsze, bo prawdopodobnie będę przechodzić na abonament żeby mieć internet tańszy i chciałam sobie zmienić telefon. Wczoraj uświadomiłam o tym tatę i się śmiał, że znowu chce nowy telefon. I masz tu musiałam się tego samego dnia zepsuć. Co prawa jeszcze jakiś czas będę miała ten stary, bo muszę dopiero uzbierać kasę na nowy, ale mam nadzieje, że już na święta będę mogła go sobie sprawić. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz