niedziela, 4 września 2011

Masakra.

Wiecie co? Mam dość wszystkiego. Nienawidzę tej cholernej klasy, tego otoczenia, w którym muszę funkcjonować. Nie mam najmniejszej ochoty jutro iść do szkoły, na samą myśl łzy napływają do moich oczu. W piątek zaczęły się tematy studniówki, a ja nie rozumiem dlaczego moja "wspaniała" klasa nie potrafi zrozumieć, że nie chcę iść na studniówkę. Boje się, że jutro znowu niektóre osoby będą mnie przekonywały żebym poszła na tą cholerną studniówkę, ale ja nie chce. Jeśli faktyczne zacznie się rozmowa na ten temat to nie wiem co zrobię, mam tylko nadzieje, że nie wybuchnę i nie palnę tego co nie chciałabym mówić a niestety jest to możliwe. Oni uważają, że wszystko jest ok, ale z mojej perspektywy tak nie jest i nie mam zamiaru tego tłumaczyć, bo i tak nie zrozumieją. W piątek usłyszałam: "Przecież możesz z nami pogadać." Tylko cholera o czym ja mam z nimi gadać? Mam inne zainteresowania, inne podejście do życia, ogólnie jestem inna, a oni myślą, że to jest tak prosto. Nie jest w szczególności kiedy traktują mnie tak jak traktują. Nie wiem jak wytrzymam te 8,5 miesiąca do matury, ale jakoś nie chce zmieniać w ostatniej klasie szkoły. Nie wiem muszę znaleźć w sobie siłę, żeby wytrzymać, nie mam innego wyjścia. Tylko jak to będzie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz