czwartek, 1 września 2011

Pierwszy dzień.

Może nawet nie był taki zły, ale dobrego początku też nie zwiastował. Przez głupotę przeglądałam to co umieścili ludzie z mojej klasy dzisiaj na Facebooku i co i już było co zrobi pierwsza grupa jutro na rachunkowości beze mnie, bo przecież nikt inny się nie odzywa. Idealny przykład do czego jestem im potrzebna, ale chyba muszę się w końcu z tym pogodzić i znaleźć w sobie na tyle silnej woli i samozaparcia, żeby im przez te 8,5 miesiąca nie pomagać, choćby mieli mnie obgadywać. Byłam dzisiaj na Mszy poprosić o siłę, żebym wytrwała w tym co sobie postanowiłam i mam nadzieje, że chociaż tym razem dotrwam, nie poddam się i nie ulegnę. Co będzie dalej zobaczymy, miejmy nadzieje, że będzie dobrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz