wtorek, 22 listopada 2011

1/3 już za mną...

oczywiście matury próbnej. Polski za mną. W sumie to ani to trudne nie było, ani łatwe, ale na pewno dziwne. Czytanie ze zrozumieniem o tematyce ludobójstwa, nie było najciekawsze a niektóre pytania do niego koszmarne, ale jakoś się przez to przebrnęło (nie było innego wyjścia). Co do wypracować to "Przedwiośnie" w stu procentach było lepsze od "Makbeta" w połączeniu z "Nie-Boską Komedią". Wybrałam "Przedwiośnie", bo przerabialiśmy to pod koniec zeszłego roku szkolnego i jeszcze coś tam kojarzyłam. Wiadomo, że rewelacji nie oczekuje, bo nie umiem pisać wypracować (choć dobrze mi się pisze opowiadanie), z pewnością dużą błędów będę miała i mało argumentów wyciągniętych z treści, ale analiza tekstów nie jest moja mocną stroną. Jestem bardziej ścisłym umysłem (pomimo, że kierunek studiów na jaki chcę iść to podobno humanistyczny), więc mam nadzieje, że jutro na matmie pójdzie mi dużo lepiej. Jeszcze tylko 2 dni (matma i niemiecki) i wracamy do normalnego trybu nauczania. Nawet ciesze się, że możemy pisać taką próbę, bo będę wiedziała no co muszę zwrócić szczególną uwagę i bardziej się przyłożyć. Na pewno z niemieckiego, muszę położyć nacisk na gramatykę, ale to z każdego języka jest moja pięta achillesowa.
Mam nadzieje, że wyniki będą dość szybko, i że choć w jakimś stopniu będą mnie satysfakcjonowały.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz