niedziela, 6 listopada 2011

Jedyna w swoim rodzaju.

Kto? Moja mama. Co prawda sytuacja nie jest zabawna (no może trochę), ale cóż. Mama zawsze nabijała się, ze mnie, że jak skręcę kostkę to od razu gips, a ona co dzisiaj zrobiła. Skręciła kostkę i ma gips :) Sytuacja nie była zabawna, bo mało co bym nie dostała zawału na miejscu. Przez głupią kratkę przy schodach banku. Schodzimy sobie spokojnie i nagle patrze jak mama mi leci w dół i upada na ziemię. Przestraszyłam się i to bardzo, w pierwszym momencie nie widziałam co mam robić, na szczęście nie uderzyła głową. Jestem siną osobą, ale nie dałam rady jej podnieść. Chciałabym podziękować portierowi z akademików, który nam pomógł i dał zadzwonić. Cała sytuacja skończyła się niby niegroźnie, bo tylko na gipsie i na L-4. Moja mama jest jedyna w swoim rodzaju, bo stwierdziła, że 50 lat przeżyła bez gipsu a teraz co. Sama się śmieje z tego wszystkiego, ale tak na prawdę to nie wiem czy ona wytrzyma w domu, bo trudno jej się chodzi o kulach a wyleżeć cały czas nie potrafi.
Ja jutro mam wolne od szkoły, bo ktoś  musi robić z szofera, najpierw do lekarza rodzinnego a potem do pracy oddać zwolnienie. Mam nadzieje, że jakoś to wszystko będzie. Jedyny morał z tej historii jest taki, że zawsze trzeba mieć przy sobie komórkę. Ja w niedziele, jak idę do kościoła to jej nie biorę, ale chyba zacznę. Trochę się też martwię o moją jutrzejszą nieobecność w szkole, bo mam mieć sprawdzian z angielskiego, ale nawet jakbym bardzo chciała iść to i tak się nie wyrobię. Mama niby dzwoniła do mojej wychowawczyni, żeby pogadała z profesorem, w końcu to nie moje widzi mi się tylko wyjątkowa sytuacja i w takim przypadku kieruje się swoimi wartościami a rodzina dla mnie jest bardzo ważna...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz