poniedziałek, 4 czerwca 2012
Wnerw.
Wiecie, co, czasami mam go już serdecznie dość. Najchętniej w takich momentach powiedziałabym mu, że ma się w końcu wynieść. Dzisiaj obwiniał mnie, że zaspał, bo ja go nie obudziła. Kurna, co ja jestem budzik. Wkurzył mnie tym, a po za tym ma wszystko w dupie. Przyszedł wielce z pracy i myśli, że wszyscy mu będą usługiwać. Nie wiem jak wytrzymam do tego sierpnia z nim. Mieliśmy zrobić tacie ze starego laptopa komputer stacjonarny, żeby pozbyć się tego pierwszego, żeby nie zajmował tyle miejsca, ale jago to nie obchodzi i chyba skończy się na tym że będę musiała robić to sama a jak coś będzie nie tak to zaś będzie wszystko na mnie, ale żeby pomóc to nie ma komu. Nic go nie obchodzi, kompletnie nic. Z pewnością nic by go nie obchodziło, gdyby w mieszkaniu na jego wesele był chlew, a co mu tam. W sumie to tylko ja i mama jakoś staramy się to wszystko ogarnąć i jeszcze chcemy zrobić remont ale tylko to co najważniejsze i chyba z tym też zostaniemy same. To jest wkurzające i to bardzo...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz