niedziela, 22 lipca 2012

Już prawie koniec.

Remontu oczywiście. Zostało nam położenie wykładziny w przedpokoju, a tak to tylko dopracowanie szczegółów takich jak poukładanie rzeczy w łazience i dokończenie mycia błazerii w przedpokoju. Teraz byle jak najszybciej zrobić ta podłogę, bo wesele się zbliża, już nie cały miesiąc. Czym bliżej tym więcej napięć na tym punkcie, głównie chodzi mi o jedną babcię, ale szkoda słów na to, może kiedyś. Jak na razie to po za butami nie mam nic. We wtorek idę na pierwsza przymiarkę sukienki, przynajmniej jakieś postępy są :) Niestety nie mogę tego powiedzieć o biżuterii, bo jak na razie jest tylko w mojej głowie. Wiem jak ma wyglądać i wszystko tak mniej więcej, ale jeszcze nie mam nic kupione. Obrazek wyhaftowany, ale jeszcze nie oprawiony. W tym tygodniu jakoś z mama będziemy musiały jechać do centrum, żeby odnieść obrazek do oprawy i kupić części do biżuterii. Mam nadzieje, że się ze wszystkim wyrobię, w sumie to nie mam innego wyjścia. Jestem dobrej myśli i mam nadzieje, że będzie dobrze, ze wszystkim.

P.S. Jeśli są osoby, które czytają mój blog regularnie to zapraszam do zapisania się do grona obserwatorów, było by mi miło jakby ktoś tam się pojawił, ale oczywiście to Wasz wybór.

Pozdrawiam :)

Chciałabym polecić na dzisiaj piosenkę, która mogłabym słuchać godzinami i nie znudziłaby mi się :)

Anahi - Quiero 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz